Nie, nie narzekam, nie chcę się narażać na choćby tylko wirtualny lincz:)
Ale prawda jest taka, że jako białoskóra, nadmiernie "upiększona" wszelakimi pieprzykami i znamionami kobieta w średnim wieku trudno znoszę aż tak wysokie temperatury.
Pewnie byłoby mi lżej, gdybym zamiast w dusznym, zatłoczonym, brudnym, dużym przemysłowym mieście mogła przetrwać tę falę gorąca, leżąc na owiewanej delikatnym wietrzykiem plaży, w cieniu pod palmą, w hamaku, z nieograniczonym dostępem do egzotycznych, zimnych drinków z parasolką (albo i bez, się nie upieram). Niestety - ta piękna, kusząca wizja jeszcze długo pozostanie w sferze marzeń.
Wątpię, byśmy w tym roku w ogóle gdziekolwiek się wybrali na jakiś urlop. Co najwyżej może jakiś weekendowy wypadzik.
A właśnie - przywozicie coś ze swoich wakacji w charakterze pamiątek?
Ja, oprócz miliona zdjęć i tony własnoręcznie zbieranego badziewia, typu: muszelki, kamyczki, piórka, patyczki, przywożę pamiątkowe monety i pieczątki.
O, takie:
Żółta Koszula
59 minut temu
