środa, 9 czerwca 2010

Uuuuupał...

Nie, nie narzekam, nie chcę się narażać na choćby tylko wirtualny lincz:)
Ale prawda jest taka, że jako białoskóra, nadmiernie "upiększona" wszelakimi pieprzykami i znamionami kobieta w średnim wieku trudno znoszę aż tak wysokie temperatury.
Pewnie byłoby mi lżej, gdybym zamiast w dusznym, zatłoczonym, brudnym, dużym przemysłowym mieście mogła przetrwać tę falę gorąca, leżąc na owiewanej delikatnym wietrzykiem plaży, w cieniu pod palmą, w hamaku, z nieograniczonym dostępem do egzotycznych, zimnych drinków z parasolką (albo i bez, się nie upieram). Niestety - ta piękna, kusząca wizja jeszcze długo pozostanie w sferze marzeń.
Wątpię, byśmy w tym roku w ogóle gdziekolwiek się wybrali na jakiś urlop. Co najwyżej może jakiś weekendowy wypadzik.

A właśnie - przywozicie coś ze swoich wakacji w charakterze pamiątek?
Ja, oprócz miliona zdjęć i tony własnoręcznie zbieranego badziewia, typu: muszelki, kamyczki, piórka, patyczki, przywożę pamiątkowe monety i pieczątki.
O, takie:

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Komisja śledcza:)

Ostatnio - jak kilka z Was - mam (wątpliwą jak dla mnie) przyjemność testowania ze streetcomu nowego portalu muzycznego. Może ja się nie znam, ale dla mnie to żadna atrakcja, nie podoba mi się toto i już:/
Dziś przyszła pora wypełnienia raportu, wymaganego w tym temacie. Dawno już tego nie robiłam, więc zapomniałam, że czynność ta potrafi być upierdliwa do bólu.
Pytaniom nie było końca, rozwijały się jedno z drugiego niemal w nieskończoność. Wszystkie nasze sławne ( czy raczej niesławne) komisje śledcze to przy tym pikuś z masłem. W pewnym momencie odczułam niepohamowaną chęć, by na każde kolejne pytanie odpowiadać, lecąc tekstem Rywina, czyli - odmawiam odpowiedzi na to pytanie;)
Lubicie słodycze kokosowe? Polecam te kostki z Kauflandu - pyszne:)
Koniecznie oczywiście musiałam przy ich pomocy zregenerować nadwątlone pisaniem raportu siły witalne;)

piątek, 4 czerwca 2010

Markiza:)

Od dziś, przez czas bliżej nieokreślony, będę robić za markizę z reklamy Plusa.
Muszę tylko znaleźć chętnego Eustachego, co mi włosów (tfu, pukli) do uszu napcha. No i w zasadzie te pukle też muszę skądś skombinować, bo fryzurę to ja mam taką bardziej minimalistyczną, do uszu napchać kudłów nie dam rady;) W każdym razie nie swoich:)
Pewnie ciekawi Was, czemuż to zamierzam sama siebie w tak wymyślny i dziwaczny sposób torturować. Cóż - hrabinie przeszkadzał tętent kopyt, mnie - remont u sąsiadów.
Nie, żebym narzekała, w końcu sami co chwilę coś tam remontujemy, pukamy, stukamy i demolujemy, ale nie ma co ukrywać - ten hałas mi przeszkadza i już. Zakichane uroki blokowiska:/

Dzięki za wszystkie życzliwości - katar już mi trochę odpuścił:) I dobrze, bo zapchany nos i zapchane uszy - to już byłaby lekka przesada:)

środa, 2 czerwca 2010

Przeziębiona:/

Wczoraj mój poniedziałkowy kaszel zaprosił do towarzystwa katar, gorączkę i ból głowy i impreza rozkręciła się na maksa:/ Nie powiem, żebym była zachwycona takim obrotem sprawy, ale same wiecie, jak to jest - niektórych nieproszonych gości trudno się pozbyć;)

Postanowiłam w charakterze rozgrzewaczy przetestować dwóch panów - Termofora i mojego M.
No, niestety, mój małż blado wypadł w tej konkurencji.
Marudził, że się wiercę, że się kręcę, że jestem za gorąca, że stopy mam za zimne, że psikam mu do ucha, że z łóżka zaczynają go wypychać setki zużytych chusteczek, że...że...że...
Pan Termofor nigdy by się nie dopuścił podobnych występków - spełniał swoje rozgrzewające działanie w milczeniu i z godnością, może tylko czasem lekko zabulgotał. Nie marudził, nie narzekał - po prostu grzał.
Tak więc małżon został zwolniony, wygnany z Łóżkowego Królestwa i skazany na odosobnienie w kuchni i produkowanie sporej ilości herbaty z sokiem malinowym. To przynajmniej mu wychodziło wzorowo, choć najpierw oczywiście musiałam odpowiedzieć na setki pytań - a gdzie ten sok? a ile go wlać? a herbata ma być gorąca? Cierpliwość mi się kończyła, pewnie jeszcze jedno durne pytanie i sama bym się wywlekła z łoża boleści, żeby sobie tę herbatę zrobić.
Dziś wciąż jeszcze nie czuję się zbyt ciekawie, wyglądam jeszcze gorzej (cieknący, czerwony, obłażący ze skóry nos, przetłuszczony wiecheć na głowie, oczka kaprawe i podsiniałe), więc pewnie tylko zajrzę szybko do Was, i zmykam dalej się kurować.