...jakie jesteście wspaniałe? Na pewno mówiłam, a jeśli nawet nie, to mówię teraz:)
W ostatnich dniach rozpieściłyście mnie maksymalnie, a dziś okazało się, że to jeszcze nie koniec niespodzianek:)
Aggie, sprawiłaś mi niesamowitą niespodziankę, jestem zachwycona i dziękuję:****
Choć pewnie za Twoją sprawą przybędzie mi kilka fałdek tu i ówdzie, bo takim słodkościom to ja się oprzeć nie potrafię:) A serce jest cudne:) I specjalnie dla mnie dedykowane, jestem wzruszona bardzo.
Dziękuję, kochana:***
I jeszcze piękna kartka od rzaby:) Muszę poszukać kolejnego fajnego pudełka, kartki od Was już mi się nie mieszczą w pierwszym:)
Asiu kochana, dziękuję:***
W oczekiwaniu na jutrzejsze spotkanie klubowe delektuję się...
Miłego weekendu:*
piątek, 27 maja 2011
niedziela, 22 maja 2011
wtorek, 10 maja 2011
Uciec, ale dokąd?...
fragment czytanej ostatnio książki, Evelyn Lau "Uciekinierka":
"Kiedy miałam sześć lat, postanowiłam zostać pisarką. To nie był przelotny kaprys; wiedziałam, że mogę to robić dobrze i czerpać z tego radość. W tym wieku byłam już zachłanną czytelniczką. Czytanie przypominało życie w świecie fantazji, stało się dla mnie rodzajem ucieczki. Sądziłam, że pisząc, będę w stanie dać innym ludziom to samo przeżycie, że po otwarciu jednej z moich książek i oni na chwilę znikną. Już wtedy ważne było dla mnie oderwanie się od rzeczywistości..."
I dla mnie, podobnie jak dla bohaterki (a zarazem autorki) tej książki, ważne jest czasem oderwanie od rzeczywistości. Są takie chwile w życiu, gdy jest mi to wręcz niezbędne. Bo czasem rzeczywistość już nawet nie skrzeczy, ale wyje potępieńczym głosem i czuję, że muszę zrobić coś, cokolwiek, byle ten przerażający dźwięk zagłuszyć, byle zapomnieć choć na trochę o realnym życiu..
Zawsze, także i teraz, pomagały mi w tym książki. Czytam i znikam...Pomaga też wyrzucenie z siebie wszystkich złych myśli, emocji - na papier. Taka darmowa piśmienna autoterapia;) Ostatnio zapełniam dziesiątki stron notatnika. Pomaga wygadanie się - o tym wiedzą dobrze te z Was, które zamęczam ostatnio na gg;)
Czasem jednak od rzeczywistości oderwać się nie można, trzeba się z nią zmierzyć i bywa, że jest to boleśnie zaskakująca konfrontacja. Zmuszona przez okoliczności, kontaktowałam się ostatnio z mnóstwem ludzi - spotkałam księdza o wnętrzu bezdusznego urzędasa i - dla kontrastu - urzędniczkę z powołaniem, pomocną i życzliwą (niestety, była wyjątkiem ). Załatwiam sprawy trudne w trudnym dla mnie momencie, problemy się rozrastają i nawarstwiają, wydłuża się lista urzędów i instytucji, w których muszę wypełniać sterty formularzy i odpowiadać na dziesiątki pytań.
Gdyby nie ta konieczność, chętnie spakowałabym torbę książek i uciekła gdzieś, w jakieś ciche, bezludne miejsce, choć na kilka dni...
Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa, za Waszą troskę, za współczucie, za wsparcie, za gotowość wysłuchania mnie:*****
Zaglądam na bs, czytam Wasze wpisy, odwiedzam blogi, jestem z Wami, tak jak Wy ze mną:*
"Kiedy miałam sześć lat, postanowiłam zostać pisarką. To nie był przelotny kaprys; wiedziałam, że mogę to robić dobrze i czerpać z tego radość. W tym wieku byłam już zachłanną czytelniczką. Czytanie przypominało życie w świecie fantazji, stało się dla mnie rodzajem ucieczki. Sądziłam, że pisząc, będę w stanie dać innym ludziom to samo przeżycie, że po otwarciu jednej z moich książek i oni na chwilę znikną. Już wtedy ważne było dla mnie oderwanie się od rzeczywistości..."
I dla mnie, podobnie jak dla bohaterki (a zarazem autorki) tej książki, ważne jest czasem oderwanie od rzeczywistości. Są takie chwile w życiu, gdy jest mi to wręcz niezbędne. Bo czasem rzeczywistość już nawet nie skrzeczy, ale wyje potępieńczym głosem i czuję, że muszę zrobić coś, cokolwiek, byle ten przerażający dźwięk zagłuszyć, byle zapomnieć choć na trochę o realnym życiu..
Zawsze, także i teraz, pomagały mi w tym książki. Czytam i znikam...Pomaga też wyrzucenie z siebie wszystkich złych myśli, emocji - na papier. Taka darmowa piśmienna autoterapia;) Ostatnio zapełniam dziesiątki stron notatnika. Pomaga wygadanie się - o tym wiedzą dobrze te z Was, które zamęczam ostatnio na gg;)
Czasem jednak od rzeczywistości oderwać się nie można, trzeba się z nią zmierzyć i bywa, że jest to boleśnie zaskakująca konfrontacja. Zmuszona przez okoliczności, kontaktowałam się ostatnio z mnóstwem ludzi - spotkałam księdza o wnętrzu bezdusznego urzędasa i - dla kontrastu - urzędniczkę z powołaniem, pomocną i życzliwą (niestety, była wyjątkiem ). Załatwiam sprawy trudne w trudnym dla mnie momencie, problemy się rozrastają i nawarstwiają, wydłuża się lista urzędów i instytucji, w których muszę wypełniać sterty formularzy i odpowiadać na dziesiątki pytań.
Gdyby nie ta konieczność, chętnie spakowałabym torbę książek i uciekła gdzieś, w jakieś ciche, bezludne miejsce, choć na kilka dni...
Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa, za Waszą troskę, za współczucie, za wsparcie, za gotowość wysłuchania mnie:*****
Zaglądam na bs, czytam Wasze wpisy, odwiedzam blogi, jestem z Wami, tak jak Wy ze mną:*
wtorek, 3 maja 2011
Wspomnienie...o moim tacie...
Dzięki niemu pokochałam książki, on nauczył mnie pływać i pokazał, jak nakarmić jabłkiem konia.
Z nim włóczyłam się po beskidzkich bezdrożach i nadbałtyckich dzikich plażach.
W czasach, gdy na sklepowych półkach królowały próżnia i ocet, spod ziemi potrafił dla mnie zdobyć ulubiony przysmak dzieciństwa - mleko w tubce.
Miał specyficzne, często nie rozumiane przez innych poczucie humoru. Nie zwracał uwagi na konwenanse, na to, co wypada, co pomyślą inni.
Dla kilkuletniej Beatki zrobił cudownie kolorowy, choć niesamowicie pokraczny latawiec; wspólnie puszczaliśmy go na dziecięcych zawodach. Dużo starszą Beatę nauczył, jak nalewać piwo, by nie tworzyła się na nim piana. I żeby do zbyt zimnego zawsze sypać szczyptę soli. Robię tak do dziś, takie właśnie piwo lubiliśmy oboje w upalne wieczory.
Robił najlepszą jajecznicę na świecie, nigdy w tej konkurencji nie prześcignęłam mistrza, nigdy już nie zjem takiej jajecznicy.
Odziedziczyłam po nim szerokie stopy, skłonność do pieprzyków, niechęć do wizyt u lekarza i całkowity brak zmysłu oszczędzania.
Nie miał własnych wnuków, ale jego znajomi opowiadali mi, że miał niesamowity kontakt z ich wnukami, potrafił dogadać się z dziećmi w każdym wieku. Wiem, że marzył o wnuczce i boli mnie, że nie mogłam spełnić tego marzenia.
Zadręcza mnie myśl, że zmarł sam, w nocy, w szpitalnym łóżku, a ja nie zdążyłam mu powiedzieć, jak bardzo go kocham.
Nie był ideałem, popełniał błędy, miał wady i słabostki, ale mój tata był skromnym, prostym, dobrym człowiekiem...
Dziękuję Wam za wszystkie słowa wsparcia, to dla mnie znaczy naprawdę bardzo wiele:*****
Z nim włóczyłam się po beskidzkich bezdrożach i nadbałtyckich dzikich plażach.
W czasach, gdy na sklepowych półkach królowały próżnia i ocet, spod ziemi potrafił dla mnie zdobyć ulubiony przysmak dzieciństwa - mleko w tubce.
Miał specyficzne, często nie rozumiane przez innych poczucie humoru. Nie zwracał uwagi na konwenanse, na to, co wypada, co pomyślą inni.
Dla kilkuletniej Beatki zrobił cudownie kolorowy, choć niesamowicie pokraczny latawiec; wspólnie puszczaliśmy go na dziecięcych zawodach. Dużo starszą Beatę nauczył, jak nalewać piwo, by nie tworzyła się na nim piana. I żeby do zbyt zimnego zawsze sypać szczyptę soli. Robię tak do dziś, takie właśnie piwo lubiliśmy oboje w upalne wieczory.
Robił najlepszą jajecznicę na świecie, nigdy w tej konkurencji nie prześcignęłam mistrza, nigdy już nie zjem takiej jajecznicy.
Odziedziczyłam po nim szerokie stopy, skłonność do pieprzyków, niechęć do wizyt u lekarza i całkowity brak zmysłu oszczędzania.
Nie miał własnych wnuków, ale jego znajomi opowiadali mi, że miał niesamowity kontakt z ich wnukami, potrafił dogadać się z dziećmi w każdym wieku. Wiem, że marzył o wnuczce i boli mnie, że nie mogłam spełnić tego marzenia.
Zadręcza mnie myśl, że zmarł sam, w nocy, w szpitalnym łóżku, a ja nie zdążyłam mu powiedzieć, jak bardzo go kocham.
Nie był ideałem, popełniał błędy, miał wady i słabostki, ale mój tata był skromnym, prostym, dobrym człowiekiem...
Dziękuję Wam za wszystkie słowa wsparcia, to dla mnie znaczy naprawdę bardzo wiele:*****
Subskrybuj:
Posty (Atom)









