niedziela, 10 lipca 2011

9;)

9 lipca w katowickim City Rock (Chorzowska 9) spotkało się 9 różnych kobiet. Były w różnym wieku, różnie ubrane, mieszkały w 9 różnych miastach, miały różne charaktery, poglądy i torebki, piły różne drinki i jadły różne dania.
A jednak - tak różne - świetnie się bawiły:) I tylko szkoda, że tak krótko...
^^^^^^^^^^^^
Aniu - dziękuję za przepyszne ciasteczka:*
Fotki nie ma, bo zostały pożarte do ostatniego okruszka (a talerzyk wylizany), zanim wytrzeźwiałam na tyle, by je uwiecznić na zdjęciu;)

Kasiu - dziękuję za książkę. I za zabawny obrazek-dedykację:*
Dziewczyny, kochana dziewiątko - dziękuję za ten miły dzień:)
Niepowtarzalny, a jednak trzeba będzie koniecznie go powtórzyć:)

34 komentarze:

  1. O tak! Koniecznie! :D

    Ja wczoraj wręcz musiałam się wykąpać bo kleiłam się do wszystkiego co było w pobliżu :o A jeszcze Atosowi się wzięło na pieszczoty :]

    Następne spotkanie Kochana już wkrótce z Aggie! Jupi! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A moje ciastka znów zjadł J!!

    OdpowiedzUsuń
  3. ale super wprowadzenie :D
    Mam nadzieję, że będzie jakaś foto relacja :)


    jest nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam nadzieję, że w końcu zobacze zdjęcia ze spotkania

    OdpowiedzUsuń
  5. eh, niezła ekipa była, co?
    Czekam na fotki!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja chyba wniosę petycję o to, żebyście mnie z Mieciem zaadoptowali :D Będę Wam piec, gotować i ścierać kurze z Twoich sercowych puszek :D Może być? :D

    Ja sobie właśnie wypiłam kawkę i zjadłam rogala :p W całej puli 48 rogalików dwa były z masłem orzechowym bo zabrakło mi czekolady :D Ciekawa jestem gdzie ten jeden trafił bo na drugiego natrafiłam ja sama :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój to mi nawet okruszków nie zostawił:( Ale możeto i lepiej,bo mam 2 tyg.na zrzucenie kilku kilogramów;P

    OdpowiedzUsuń
  8. mam nadzieję,ze pewnego dnia będę 10! ;) i spróbuję tych niebiańskich pyszności Ani!
    pięknie to opisałaś,tylko zdjeć mi brakuje;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ...ale Wam było miło....gratuluje udanego sptkania...

    OdpowiedzUsuń
  10. Też tak myślę :)
    Super opisałaś Wasze spotkanie!

    OdpowiedzUsuń
  11. a zdjęć nie będzie?? buu

    OdpowiedzUsuń
  12. Beti ja bardzo chętnie. :D Ostatnio jednak nfz zorganizował mi wakacje ciągłymi wyjazdami do Wrocławia, do tego to kiepskie samopoczucie. :( Po krótki spacerku już sapię jak astmatyczka. ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. wybieram się w sierpniu do domu więc mam nadzieję załapać się na upały:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeżyłam podróż ;/ masakra ...upał jak jasna cholera ;/ ...ale mimo to wcale się nie cieszę,że jestem w domu ;p
    No jak Bóg mi świadkiem,że za rok ...
    Raz jeszcze podziękuj małżowi !!! :) Mistrzostwo świata !!! :* Mamuśka się zachwyca i pyta z jakiego to jest drewna ? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak tylko będę w stanie ruszyć się nieco dalej niż na spacer i do szpitala to się zjawię. Wyobraź sobie że nawet po sklepach nie chce mi się chodzić. Co to się dzieje. :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj nie mam taaaaaki brzuchol,że wstydzę się w bikini pokazać, a będzie trzeba;P

    OdpowiedzUsuń
  17. Czyli nie było rzutów na ściany po powrocie do domu? :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. no tak do pierdol ktore mnie dzis dołuja dołączam fakt ze dołuje mnie ze tak daleko jestem od spotkan klubowych....

    OdpowiedzUsuń
  19. Różności się przyciągają:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Z Lilou to jest tak - idziesz, wybierasz wszystko łącznie ze sznurkiem, mówisz jaki grawer. Jak nie ma ludzi to robią na miejscu, jak są to trzeba odebrać później. Do domu chyba nie wysyłają, choć nie pytałam.

    OdpowiedzUsuń
  21. super macie, że się tak spotykacie :) szczerze zazdroszczę i mam nadzieję, że może uda mi się kiedyś też z Wami na żywo zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie wiem czy bardzo dobre ale to firma, która specjalizuje się w stylizacji paznokci, ja jestem zadowolona. Mam żel pobudzający wzrost paznokci, olejek odżywczy i przezroczystą bazę pod lakier. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  23. Róża stoi u mnie na honorowym miejscu w sypialni. Mój W. chciał się dobrać do cukierków ale powiedziałam, że może spróbować jednek a od reszty wara. Sa moje. :) trochę żal mi je jeść, bo to przecież pamiatka.
    I dopiero dzisiaj zaskoczyłam, dlaczego one nazywają się szkloki :) Ech....blondynka... :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Beti Kochana, ślicznie dziękuję :*******

    OdpowiedzUsuń
  25. Beti co u Ciebie ????jakis wpis zrob :)

    OdpowiedzUsuń
  26. mamie wyroslo jakies swinstwo. tak bolesne,ze mama juz obcinac reke chciala :P
    na szczescie cos tam jej z tym zrobili i powinno byc juz ok. jutro zadzwonie to sie dowiem newsow ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Heh a może i ma, cholera ją wie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. nie nie Fado jest moj a kot szwagierki:)

    OdpowiedzUsuń