piątek, 14 stycznia 2011

Sekretnik;)

Zostałam zaproszona (podwójnie, przez Wiśniową i Kejti) do Kreativ Blogger, takiej kolejnej blogowej zabawy;)
Rzecz cała polega na ujawnieniu 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie i przekazaniu "pałeczki" 7 dalszym osobom;)
Więc ujawniam 7 swoich tajemnic, ale - wybaczcie - nie będą to te najbardziej skrywane:)
Zaczynamy:
1. od lat piszę "do szuflady" erotyczne wiersze
2. nie umiem jeździć na rowerze, a mój rowerek stacjonarny od dawna służy za wieszak do torebek
3. fatalnie tańczę (zwłaszcza na trzeźwo), gdyż z uporem maniaka usiłuję "prowadzić" i nie mam poczucia rytmu
4. nigdy nie nosiłam mini
5. w poczekalni u lekarza/dentysty/fryzjera rozwiązuję sudoku
6. nie wyjdę z domu bez polakierowanych paznokci, przenigdy. Mogę wyjść bez bielizny, ale nie bez manikiuru
7. urodziłam się z lewą nogą krótszą o 3 cm od prawej

Jeśli macie ochotę przyłączyć się do zabawy i ujawnić swoje sekrety - zapraszam (alfabetycznie):
- agnichę2009
- czesterka
- essi
- ewkę
- madziorka
- martynę
- skarbiątko

To, że lubię duże pierścienie, sercowe puszki i kokosowe słodkości, nie jest żadną tajemnicą;)

Miłego weekendu:*

wtorek, 11 stycznia 2011

Kulturalny poniedziałek:)

Wczoraj, w ramach akcji odchamiania i ukulturalniania się, poszliśmy do teatru.
Siostra naszej chrześniaczki, która zresztą od lat jest dla nas jak chrześniaczka, kończy właśnie studium wokalno-baletowe. Nie był więc to zwykły spektakl, ale pokaz dyplomowy w gliwickim Teatrze Muzycznym.
Przedstawienie, choć trwało prawie 4 godziny i grali w nim tylko absolwenci i uczniowie studium, było całkiem niezłe. Był to jakby kolaż różnych scen, każdy znalazłby dla siebie coś interesującego, bo sceny były odgrywane w rozmaitych stylach - balet, taniec nowoczesny, rap, opera itd.
Po pokazie wzięliśmy jeszcze udział w bankiecie dla gości, a dziś z przyjaciółmi (czyli rodzicami przyszłej aktorki/baleriny/piosenkarki) świętowaliśmy zdobycie dyplomu:)

W Empiku znalazłam takie cuda, 4.99/sztuka:
Mam prośbę niedużą - zajrzyjcie do swoich Empików, może będą tam serca z innymi wzorami:)

I dopisek - mój małż został poproszony o wykonanie jednego rekwizytu do spektaklu:)
I tak jego beczułka miodu, wyprodukowana z kartonu, zagrała w teatrze;)

czwartek, 6 stycznia 2011

Przed erą komputera;)

Kilka lat temu, kiedy jeszcze omijałam baaardzo szerokim łukiem to narzędzie szatana, kiedy zarzekałam się, że mnie to niepotrzebne, nie rozumiem, nie chcę i chcieć nie będę (naiwniaczka), w wolnych chwilach, poza czytaniem książek w ilościach hurtowych, namiętnie rozwiązywałam krzyżówki i dłubałam takie haftowane obrazki:
Czasem małż mnie namawia, żebym znów coś "wykrzyżykowała", ale sama nie wiem. Pamiętam, że jak się zabierałam za taki obrazek, to zaczynały się nieprzespane noce, bo ja jak ten pittbull - jak ugryzłam, to nie umiałam puścić, a jeszcze tylko jeden rządek, a jeszcze trochę, bo prawie mam nitkę nawleczoną, a jeszcze ten kolor skończę tylko...
Lenicie się dzisiaj? Bo ja strasznie:D

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Trzybitowo:)

Wyprodukowałam ostatnio ciasto, które nie ma wyjścia;) Po prostu musi się udać:)
Pewnie dlatego, że nie wymaga pieczenia ani żadnej inszej filozofii kuchennej, to po prostu zwykły przekładaniec z półproduktów:)
Zastanawiałam się nawet, czy w ogóle robić wpis w tym temacie, szczególnie po obejrzeniu świątecznych wypieków naszej Ani space_monkey:) To coś, co za chwilę zobaczycie, czyli moja wariacja na temat ciasta 3Bit, w porównaniu do cudów Ani jest jak odpustowy pierścionek porównany do pięciokaratowego diamentu najczystszej wody:) Oto cała ja - słodkości uwielbiam, ale w ich produkcji jestem beznadziejna;) Stanowczo wolę je jeść a nie tworzyć:)

Słodkiego poniedziałku:)