czwartek, 6 stycznia 2011

Przed erą komputera;)

Kilka lat temu, kiedy jeszcze omijałam baaardzo szerokim łukiem to narzędzie szatana, kiedy zarzekałam się, że mnie to niepotrzebne, nie rozumiem, nie chcę i chcieć nie będę (naiwniaczka), w wolnych chwilach, poza czytaniem książek w ilościach hurtowych, namiętnie rozwiązywałam krzyżówki i dłubałam takie haftowane obrazki:
Czasem małż mnie namawia, żebym znów coś "wykrzyżykowała", ale sama nie wiem. Pamiętam, że jak się zabierałam za taki obrazek, to zaczynały się nieprzespane noce, bo ja jak ten pittbull - jak ugryzłam, to nie umiałam puścić, a jeszcze tylko jeden rządek, a jeszcze trochę, bo prawie mam nitkę nawleczoną, a jeszcze ten kolor skończę tylko...
Lenicie się dzisiaj? Bo ja strasznie:D

50 komentarzy:

  1. Ja bym bardzo chciała, ale nie mam warunków. Panowie robotnicy nie uznają święta i pracowali od 7 rano...

    OdpowiedzUsuń
  2. no proszę, widzę, że to nie tylko Twój mąż taki utalentowany ;) słusznie, że Cię namawia, bo ładnie Ci to haftowanie wychodzi :) ja chyba nie miałabym tyle cierpliwości żeby się tego nauczyć :)
    a co do ptasiego mleczka: też nie przepadam za takimi podrabianymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam nawet gdzie zrobić zdjęć, bo wszędzie burdel i brud. A panowie tak prędko nie skończą, to się dopiero zaczyna niestety:(

    OdpowiedzUsuń
  4. lenię się :) Bartek na służbie, my film włączyliśmy właśnie, a później długą kąpiel sobie planuję :D i może jeszcze znajdę czas na jakąś drzemkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oboje taletow w jednym :P Ja chcialabym miec taki talent :)
    U mnie jak u Amolko remont dalej trwa :P Ja robie obiad a M sie poci

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj racja, takie rzeczy to wciągają :) Ale efekt jest naprawdę fajny!

    OdpowiedzUsuń
  7. :O o szoku :O ty to sama własnymi ręcoma ??? wooow :)) a naprawdę mówię szczerze woow bo ja guzika nie umiem przyszyć :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No mysle ze oprocz talentu manualnego trzeba miec niesamowita cierpliwosc. Uczylam sie robic na drutach kiedy bylam w ciazy, podobalo mi sie mialam zamiar zrobic czapki dla calej rodziny i szaliki a po kilku dniach szlag trafial mnie od notorycznego siedzenia juz wole cos bazgrac niz palcami cos dlubac :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja babcia, jak miała trochę lepszy wzrok, to też dziergała :) mam kilka takich cudów od niej :)
    Pięknie to wygląda !!! Zrób coś koniecznie ! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. ajć no proszę cię nie mówi mi że sam dobry wzrok wystarczy przecież tu trzeba wiedzieć gdzie kiedy i jaki kolor, no i te krzyżyki robić a jak ja nie potrafię wbić igły w dziurkę guzikową.....wiem wstyd żeby mi chłop guziki przyszywał sam :P.....no ale w ogóle cierpliwość, talent, pomysł etc :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakie cudo!! Ja to do takich rzeczy mam dwie lewe ręce :(
    My też leniuchujemy dziś, obiad też po najniższej linii oporu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. dzięki :*
    ja mam totalnego lenia, do tego jeszcze pogoda do kitu i cały czas chce mi się spać :)
    zdolniacha z Ciebie. Ja kiedyś robiłam na drutach ale mi przeszło :) ale mam gdzieś jeszcze szalik własnoręcznie zrobiony ( jak znajdę to wrzucę )

    OdpowiedzUsuń
  13. Spoko ... już chętni na moją nadwyżkę są ;/ dostanę w styczniu wypłatę i zaraz też jej nie będzie. Mam poważne problemy finansowe. Myślałam,że nie będzie gorzej,ale jednak się myliłam. Cóż ... właśnie się zbieram w sobie żeby zadzwonić do brata po pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  14. to fajny musiał być tylko chyba troche pracochłonny :)
    ja szydełkiem nie umiem :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Super ten wyszydełkowany obrazek:))A tak poza tym to cieszę się,że jednak się przekonałaś do komputera:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. oj pamietam te czasy gdy nie byl mi komputer potrzebny, ze znajdywalam sobie zajecia i czas sie zabijalo, a teraz...hmm...czasem wydaje mi sie ze nie potrafie bez tego sprzetu zyc :)

    OdpowiedzUsuń
  17. no wykrzyżykuj coś, a co! :) heh ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie dziękuję za kciuki,żeby nie zapeszyć,ale muszę być dobrej myśli:)
    Sukienkę mam już tak mniej więcej upatrzoną,pokazywałam ją tu już nawet kiedyś:)
    A ślub 4-go Czerwca:)

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja też kiedyś wyszywałąm!!!i jest tak,jak mówisz-nie można się oderwać!ale za to jaka satysfakcja;) mam jeden piekny obrus i jak go kładę na stół i przychodzą goście to mają boskie miny,jak im mówię,ze to MOJE dzieło;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja bigosem też bym nie pogardziła, lubię bardzo, zjem każdą ilość :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. A o czym ja mam pisać ? póki co jestem kłębkiem nerwów i w głowie czarne myśli ;/ czuję się jak kupa gówna i tyle ... jest źle i nie mam głowy do blogowania ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj super jest takie dzierganie:)))))
    :*****

    OdpowiedzUsuń
  23. tez kiedys haftowałam :D w podstawowce chyba :D:D

    OdpowiedzUsuń
  24. ojaaa, ja tez kiedyś wyszywałam, fajne to było, nie?:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. no mąż ma rację - coś wykrzyżykuj! fajnie tak miec coś swojego, co się lubi i jeszcze są efekty. no a ja tak też własnie mam - że komputer mi pochłania czas wolny i zapał wszelaki. ale szukam czegoś do "dłubania" ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Domowe wypieki prosto z pobliskiej cukierni, hehe ;)
    Beti, dziękuję za życzenia świąteczne - dopiero wczoraj otworzyłyśmy skrzynkę pocztową :)

    OdpowiedzUsuń
  27. a no męczę się w swojej białości, brakuje mi urozmaicenia... za dużo monotonii...

    też kiedyś próbowałam krzyżykować... ale daleko mi było do takich dzieł :)

    OdpowiedzUsuń
  28. EEEEE no Ty zdolniacha jesteś ja bym tego nigdy a nigdy nie zrobiła!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. zawsze gciałam sobie coś takiego zrobić, ale u mnie nikt się tym nie zajmował, ciotka tylko jakieś serwetki robi szydełkiem, ale mieszka ponad 200 km ode mnnie:/

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem,jestem:)

    Ale zamuł jakiś ze mnie,jeszcze ze mnie paruje wszystko.
    To tak ,mam ok,szwy sie goją ,do siebie jeszcze nie doszła ale w końcu to poważna operacja,wynik wycinka będzie około 20-tego stycznia.
    Remont skończyliśmy we wigilię ,zostały pierdoły wiesz takie jak domalowanie gdzieś w kącie gdzie się wyjechało,pękłaa sciana nośna i trza popraawić,blat miedzy pokojem a kuchnią ,listwy o takie rzeczy. przedpokój na razie czeka ,na kasę,bo nie mamy. Wiesz same tylko meble te co na wymiar tzn kuchnia i zabudowa/szafa kosztowały nas ponad 10 tysięcy:// Strasznie dużo pieniędzy poszło an o co dotąd zrobiliśmy.
    O dziwo podoba się mamuni J,była już ,widziała i wszystkim się chwaliła naszą kuchnią,byli też J siostra z męzem na wizytacji..;p
    J chorował ,to Ci pisałam chyba...
    S
    Teraz znów się nam wydatk szykują ,na Kamili Londyn,niestety funt drogi,no ale obiecałam jej że pojedzie,a Ona taka zakochana w Londynie i chętnie się uczy angielskiego,powiedzmy że to taka nagroda dla Niej,może to i niepedagogiczne ,ale motywujące dla dziecka,tak myślę...
    Mamy znowu zmartwienie,tzn dla mnie to zmartwienie ,nie wiem jak inni podchodzą do takich rzeczy....
    Marysi kicia co kiedyś pokazywałam n blogu ,połknęła włos anielski,próbowali najpierw lekami usunąć żeby wydaliła nie dało się ,próbowali masażami w końcu zoperowali ,okazało się że włos pociął jelita:( niby było ok a po kilku dniach znowu zaczęła wymiotować ,i znowu do kliniki,jest źle,bardzo źle....ponoć szwy sie nie przyjeły ,pojawiła się martwica i podejrzenie zapalenia otrzewnej,teraz kicia leży pod kroplówkami ,wzmacniają ją i będą dziś wieczorem znowu otwierać brzuszek,spróbują poprawiać jak się nie uda to trzeba uśpić. lekarz to powiedziaał że przy Marysi,był płacz ,obie z Kamilą się spłakały,ja tak samo ,bo już tak mam ,jak pomy,ślę że bida tam lezy taka wycieńczona wszystkim,z podziaranym brzuszkiem z bólami to aż się serce kraje...
    Wyrzuty że kot capnął gdzies tego włosa,ogólnie atmosfera przykra i żal że tak nam się dzieje z tymi stworzeniami mimo że się kocha i dba jak o człowieka bliskiego,to kiedyś,niedawno Eda,suczka nasz ,potem ten nasz kotek co go ze schroniska razem z Buźką wzieliśmy teraz Kinia ....smutno jest...nic się nie chce...mama ja i siostra nie mogłyśmy spać w nocy ....mam malutką nadzieję że Kicia będzie walczyć i da radę i przeżyje...
    lekarze mówią że zrobią reoperację za darmo,ale to już nie chodzi o cholerną kasę,tylko żeby się jej polepszyło ,żeby się udało....

    jejuu ale się rozpisałam....

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję za zimową kartkę :***

    OdpowiedzUsuń
  32. ja odpoczywam do samiuśkiej niedzieli :))
    piękny obrazek, haftuj!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję Ci za słowa pokrzepienia :***** Będę tu do końca swoich dni, ile się da, choćbym miała kupić nowy komputer itd itd bo dodajecie mi siłę do walki, bez Was bym pewnie pogrążyła się w rozpaczy do reszty. Podziwiam Twój talent, jesteś bardzo wytrwała. :) Co do pittbulla mam to samo. Jak coś robię to chcę więcej i więcej, chociaż ostatnio opadam z sił. Mam nadzieję że nie na długo. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wątpię że to też ale bez talentu i tak ani rusz. ;) Idę zerknąć na to ciacho poniżej. :) Domyślam się że przepis jest, a jak nie to poproszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziękuję :******* Kochana jesteś. :************ :))

    OdpowiedzUsuń
  36. Zdolniacha z Ciebie, może dla odmiany zrób coś i pochwal się nam :) Ja kiedyś próbowałam ale słabo mi szło wiec zaniechałam tego, za to kuzynka miała niesamowite dzieła, zawsze mi się podobały, ale teraz już też tego nie robi. Chyba kiedyś było to bardziej "modne", a jak wiadomo moda zawsze powraca, więc może czas :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Postanowiłam poszukać sobie zajęcie które odwróci moje myślenie. Wczoraj zajęłam się wybieraniem charmsa ale myślę że to na dłuższą metę zbyt kosztowne. ;) Wzrok mam coraz gorszy więc haftowanie też odpada. Jeszcze pomyślę. ;))

    OdpowiedzUsuń
  38. Marysia jest tak spłakana że aż pozieleniała na twarzy i ma osłabienie. Druga moja mama która też płacze w zasadzie od 11.00:((
    Musowo żyć dalej nie? choć smutno okropnie :(
    Dzięki kochana:****

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja bym chciała się nauczyć robić na drutach :D Przed erą komputera to mój umysł był światły, koncentracja w szczycie formy, mózg chłonął wiedzę jak gąbka :D A teraz posucha :D

    OdpowiedzUsuń
  40. zrobię wszystko żeby mieć ( czyt. podpiszę umowę)

    OdpowiedzUsuń
  41. oj u mnie okropne zaleglosci!3 tyg w kraju z rodzinka i znajomymi.a teraz juz w domku!lada dzien zdam relacje z urlopu.
    zdolniara z Ciebie!swietne takie obrazki :))pozdrawiam i najlepszego w Nowym Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kcohana nastapil 4 mc a wraz nim podobnie jak z Jasiem podwojna energia!!!!! juz nie mecze sie tak jem wszystko, latam, sprzatam latam na jazdy szykam klubu mALUCHA dla Jasia, jak mi sie podoba jazda samochodem!!!!!!!!!!!! o ja moglabym jezdzic i jezdzic :D teraz na weekend bylismy am na wsi na budowie u znajomej i jezdzialm i jezdilam po tych polnych drozkach :D i nawet miałam pierwszy poslizg :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ano jasne że owszem:)
    Spokojnie jest i jakoś tak na zwolnionych obrotach. Chyba już człowiek i zimą jest zmęczony, jakiś taki osowiały i w ogóle. U Ciebie nie ma takiego znużenia?
    J dużo jest w domu w porównaniu z tym co kiedyś ,śmieje sie że kanapaa ta k mu się podoba że najchętniej by się z niej nie ruszał, no i całe popołudnia i wieczory siedzi z pilotem w łapie.
    Trochę mnie wnerwia,jakiś stetryczały się robi czy co...nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  44. no wczoraj tak mnie małż wkurzyl dla odmiany ze normalnie bym go przejechala tym autem :)

    OdpowiedzUsuń