poniedziałek, 24 stycznia 2011

System zawiódł:)

Niedawno, na jednym z blogów, które nawiedzam, wywiązała się dyskusja na temat metod budzenia (tak najogólniej rzecz ujmując). Oczywiście Beti musiała wtrącić swoje 3 grosze (a nawet 3 ojro). Nawymądrzałam się na powyższy temat, dowodząc, że mamy wypracowany najskuteczniejszy system budzenia (a raczej całą machinę budzącą), składający się z trzech budzików, radia, telewizora i dwóch komórek (w znaczeniu - telefonów, sztuk dwie). Tak się puszyłam i szczyciłam doskonałością i niezawodnością tegoż systemu (zapominając, że w sumie najważniejszym jego składnikiem jest jakże zawodny czynnik ludzki), że oczywiście musiałam zostać ukarana (czy tam pokarana, jak komu pasuje). Dziś zaspaliśmy haniebnie i sromotnie;)
W naszym systemie budzenia ostatnią deską ratunku (w zasadzie to nawet ostatnią drzazgą z owej deski) jest moja komórka. Budzenie mam tam nastawione na tak zwany ostatni moment, czasu starcza jedynie na błyskawiczne wypryśnięcie z małżeńskiego łoża, spryskanie zaspanych gąb wodą, wskoczenie w biegu w ciuchy i szybki wypad z domu. Tak to wygląda w teorii, która - jak wiele teorii - nie jest zupełnie kompatybilna z ponurą rzeczywistością.
Spróbujcie na przykład wyskoczyć z łóżka z prędkością światła, gdy wasze zestarzałe i zastygłe czterdziestoletnie kości leżą splątane z innymi, równie wiekowymi kośćmi. Nie jest to łatwe, a już na pewno nie błyskawiczne. Potem trzeba wykonać na sobie niezbędne czynności higieniczno-kosmetyczne, czyli tak zwane niegdyś poranne ablucje. Podobno my, kobiety, mamy talent do robienia kilku rzeczy naraz. Cóż, w moim przypadku, a w każdym razie o 5 rano to tylko kolejna, niesprawdzająca się teoria. Jakoś nie opanowałam sztuki jednoczesnego siusiania, szorowania uzębienia i poprawiania fryzury, wymodelowanej nocą na poduszce w jakiś przyklapły, żyjący własnym życiem twór, o jednoczesnym robieniu makijażu nawet nie wspomnę. Dziś, wykonując te wszystkie niezbędne czynności w tempie mocno przyspieszonym, musiałam dodatkowo wysłuchać ulubionej mantry Polaków, powtarzanej zduszonym głosem przez M., miotającego się po mieszkaniu w daremnym poszukiwaniu ciuchów, dokumentów i kluczy. Mantra ("kurwa, kurwa, kurwa...") brzmi coraz wścieklej, gdy okazuje się, że chłop w pośpiechu dzikim ubrał dwie różne skarpetki, walnął się w duży palec u nogi, a kluczyki nie leżą tam, gdzie się ich oczekiwało...
Ach, jak miło i przyjemnie zaczął się ten tydzień;)
W końcu dorobiłam się nowych rękawic kuchennych, nabytych wraz z makaronem:)

53 komentarze:

  1. hahaha :) system fail ;)
    ale i tak nadal uważam, że jest super opracowany pod względem strategicznym i jakaś tam jedna usterka nie ma najmniejszego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To się uśmiałam, wybacz, wierzę, że Tobie do śmiechu nie było :=) Ja nastawiam tylko komórkę ale i tak często budzę się zanim odezwie się alarm :-) a najpóźniej to po pierwszej nutce piosenki :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. a gdzie sie tak rano spieszyliscie??
    ja mam ustawione 5 drzemek co 5 minut i ten system nigdy mnie nie zawiódł;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie Was wygnało o tak wczesnej porze?? xD

    OdpowiedzUsuń
  5. To dobrze,że zdążyliście:)
    Cały czas pamiętam o zdjęciach,tylko chcę zrobić je w miarę dobre,żeby cokolwiek było widać:)
    A film jak dla mnie gorzej niż beznadziejny,ale niektórym moim znajomym się podobał,więc może ja się nie znam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha skąd ja to znam. ;D Rękawice świetne. :) Rzeczywiście tak napisałam jak bym co najmniej czekała na termin... Ach te moje nerwy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha haha moj M tez dzisiaj zaspał :P I juz na pociag nie zdazyl, ale to juz przez wlasna glupote bo musial sie tak wyszykowac zeby polowa pociagu usneła od feromonow, wiec nikt nie zasnął oprocz mnie i mojej Mary bo autem byl zmuszony jechac do pracy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurwa tez byla powatarzana w ilosci nieskonczonej :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Buhahaha szczególnie mantra do mnie przemawia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie, że lepsza:)

    A miłość platoniczna na razie bez zmian.

    OdpowiedzUsuń
  11. a wiesz że dziś podobno najgorszy dzień w roku? ;)

    sama tego doświadczyłam, bo rozwaliłam samochód :(

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie wystarcza jeden budzik w komórce i szał psa, w jaki wpada gdy zaczyna dzwonić:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. nie, na szczęście nie, bo szczęście w nieszczęściu, że wbiłam się na pobocze między dwoma drzewami, ale strach był.
    niby gupota z tym najgorszym dniem w roku, ale jak tu w to po takich sytuacjach nie wierzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. już na szczęście cały, odpadł zderzak, kołpak i trochę się felga w jednym kole wygięła, ale na szczęście wszystko się działo koło uczelnianego parkingu więc koledzy z roku tymczasowo temu zaradzili żebym jakoś dotarła do domu, a potem już mój tata się nim zajął, także nie jest źle, mogło się skończyć dużo gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dokładnie, wrażeń mam aż nadto na dzisiejszy dzień, ale jak to mówią co Cię nie zabije to Cię wzmocni, zawsze to jakaś lekcja ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie używam suszarki do włosów;)))).
    Mantra najlepsza!!!!!!!!!!!!!!!
    A Ty się dokąd spieszyłaś o 5 rano?

    OdpowiedzUsuń
  17. gdzieś Ty się wybierała? do pracy tak wcześnie?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam budzik za oknem. Baaaaaaaardzo skuteczny. Swego czasu opracowywałam nawet plan skutecznego pozbycia się go. Miłość do czworonogów jednak zwyciężyła. Burek sąsiada żyje, ma się dobrze, a ja w soboty i inne wolne dni po prostu przestałam go słyszeć;)

    OdpowiedzUsuń
  19. haha na pewno zakończenie tygodnia będzie miłe:))oczywiście czekam już na listonosza:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Heh, tą mantrę to ja ostatniozbyt często powtarzam;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Są. Poza stanem zapalnym który zrobiły guzy ,nie ma nic:) ufff....

    Ale mamy nowy problem...z babcią nie jest dobrze,chyba zakrzepica daje popalić,potwardniały Jej nogi okropnie, i wiesz co..fochy robi bo do lekarza nie chce, przy jej chorym sercu,dusznicy,cukrzycy itd.. to straszne ryzyko.A babcia najpierw się nie przyznawała a teraz próbuje odwlec wizyte..://

    OdpowiedzUsuń
  22. Wczoraj przeczytałam Twój post i przez to śniło mi się, że zaspałam do pracy! :))))) A tak naprawdę, nigdy mi się to nie zdarzyło. I choć ostatnio ciężko mi się wstaje (gdy trzeba) to i tak robię to albo równo z budzikiem albo chwilkę przed. A gdy idę do pracy "na rano" to wstaję o 6tej.

    OdpowiedzUsuń
  23. oj nie lubię tak wcześnie wstawać ale jakoś nie mam z tym problemów :) no i są też pozytywne strony spania samemu. w nic się nie zaplączę :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. osz jakie to szczęście że ja nie zasypiam tzn. nie mam gdzie zaspać :) ale że taki system zawiódł :DD zdarza się nawet najlepszym ;) ać muszę ci powiedzieć że ja nawet o 12 w południe nie potrafiła bym wykonywać 5 rzeczy na raz o szczaniu, myciu zębów i modelowaniu włosów jednocześnie nie wspominając :D

    OdpowiedzUsuń
  25. cudownie!! :)))

    a mój chłop na co dzień ubiera dwie różne skarpetki i nic sobie z tego nie robi, za to mnie doprowadza to do szału. musze mu powyszywać kwiatuszki, serduszka i inne, żeby odróżniał...

    OdpowiedzUsuń
  26. Aż boję się napisać,że jeszcze NIGDY w życiu nie udało mi się zaspać, czy to do szkoły czy do pracy :DDD

    OdpowiedzUsuń
  27. Wysłałam Ci zaproszenie sprawdź. :) No i proszę jak tu jestem i ktoś mnie czyta o Wasze adresy mailowe, mogą być na moją pocztę. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. u mnie ze wstawaniem też różnie, ale takiej sytuacji jak Wasza nie pamiętam ;) staram się zwlec wcześniej z tego łóżka jeśli już muszę...
    ps. widziałam pierwszą reklamę amerykańskim ciasteczek w tv ;P

    OdpowiedzUsuń
  29. Dżordż jest zbyt leniwy żeby kąsać, jedyne co robi....tak podejrzewam.....to siada w czaszce z paczką popcornu i gapi się w moje oczy od drugiej strony jak w telewizor :D

    OdpowiedzUsuń
  30. ja kamyczków kilka z Turcji przywiozłam razem z muszlami, leżą sobie teraz w szufladzie i przywołują wspomnienia z każdym jej otworzeniem :) ślubnego welonu się co prawda jeszcze nie dorobiłam, ale jeśli to kiedykolwiek nastąpi to też na pewno zostawię :)
    a co do wieku misia: kto by się tam wdawał w takie szczegóły ;))

    OdpowiedzUsuń
  31. lepiej, lepiej. czasami tak niewiele nam potrzeba do szczęścia ( spotkanie z Anią, pochwała od osoby po której bym sie takich słów nie spodziewała) oby do piątku :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Widziałam ostatnio w telewizji reklamę "Oreo" i od razu mi się z Tobą one skojarzyły:)
    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  33. jak tu sie nie usmiechnac!tez mi sie zdazylo pare razy zaspac...;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Hehe, u mnie ze wstawaniem coraz gorzej, aż boję się pomyśleć, co będzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Widziałam serce zrobione przez Twojego małżona. Piękne! A mantrę powtarzam czasami ;))), za to mój wcielił w nią cały słownik j.polskiego.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja staram się regenerować i zbierać siły na kolejny tydzień :> właśnie wróciłam z siłowni- spędziłam tam 1,5 godziny - jutro planuję podobnie, chyba że uda się wypad na basen (poza Poznaniem więc jestem uzależniona od dojazdu). Teraz w planach leniwy relaks ;p Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia ! :*

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam nadzieję,że pogoda będzie już w miarę wiosenna ;p nie spodziewam się jakiś wysokich temperatur,ale żeby przynajmniej nie zmarznąć przy jakimś spacerku czy coś ...bo ja bym chętnie trochę połaziła, pozwiedzała ...

    OdpowiedzUsuń
  38. A nie wiesz co tam się u Agi, SIS mojej dzieje ??? zaraz spróbuję ją zagadać na gg ...coś ostatnio milczy jak zaklęta :( martwić się ?
    :***

    OdpowiedzUsuń
  39. jak tak patrzę na to z boku to faktycznie na luzie ale jak siadam za kółkiem to już tak na luzie nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Beti ,kochana..jestem ;) Fakt mało tu zaglądam,powiem szczerze....rochę się ostatnio wnerwiłam na BS,i zapał mi ostygł ,ale jestem i nie znikam. Jest w końcu parę osób z którymi chce mi się mieć kontakt.
    Ale widzę że i Ty się nieszczególnie udzielasz?;))
    Ślę cmoki i przytulańce;******
    Beti a Ty pomyśl czy zechce Ci się przyjechać do mnie na wiosnę ;>

    OdpowiedzUsuń
  41. ale dopiero 5-cio letnie dziecko nas w tym uświadomoiło :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Hej, coś jakoś dawno post robiłaś? Lenisz się? Czy jakiś gorący weekend z mężem, że czasu nie masz?:))
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  43. Beti napisze tak :) ja wiem ze kazda mama wychwala swoje dziecie pod niobiosa ale Jasiek zabieg przeszedl mega dzielnie co z reszta moiwili lekarze i pilegniarki co byli w szoku on kilka godzin po narkozie zjadł mieche zupy banana i pieczywo i ciagle cos jadł wypil dwa kuby picia i latał po oddziale jak z motorkiem w tyłku, zadnych lekow przeciwbolowych a oczko miał bardzo napucniete na poczatku teraz juz prawie sladu nie ma blizna bedzie mega mała co mnie raduje podwojnie choc wyglada z tym poporstu jeszcze fajniej :) po poworcie troszke wymiotował ale sie przesal wstał i zaczal odkurzac swoim nowym odkurzaczem ktory dostał za bycie dzielnym pacjentem od babci :) mam najdzielniejszego syna na swieicie ja natomiast padam... a dzis jeszcze jazdy...

    OdpowiedzUsuń
  44. Beti,serducho jest rewelacyjne:)Jeszcze raz dziękuję za niespodziankę i w ogóle:)
    Wszystko u Ciebie w porządku??

    OdpowiedzUsuń
  45. Dziękuję:*
    To dobrze,że to "tylko"leń,ale mam nadzieję,że szybko minie:)
    Miłej niedzieli:*

    OdpowiedzUsuń