poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Nie dla wrażliwych, czyli wątpliwe atrakcje minionego weekendu.

Był piękny, ciepły, słoneczny, prawdziwie wiosenny. Był. Podobno. Ale o tym dowiedziałam się z tv. Bo większą część tego weekendu - od sobotniego wieczora do niedzielnej nocy - spędziłam, tuląc do siebie z niechętną czułością muszlę klozetową. Szczerze mówiąc, weszłam z nią w bardzo bliską, niemal koleżeńską relację;)
Grypa żołądkowa, zatrucie, nie wiem - cokolwiek to było, wyjęło mi z życiorysu ten weekend i nieźle mnie sponiewierało. W charakterze atrakcji towarzyszących wystąpił siniak na kolanie (za którymś razem z hukiem i impetem walnęłam na kolana przed muszlą) i guz na czole (efekt zbyt gwałtownego pokłonu nad wyżej wzmiankowanym sanitariatem). W nielicznych znanych mi scenach filmowych i książkowych podczas takich akcji główny bohater proponuje głównej, zmaltretowanej bohaterce, że jej przytrzyma głowę. Zawsze wydawało mi się to jakimś idiotyzmem. No bo po cholerę? Żeby dobrze wycelowała? Żeby sobie nie zapaskudziła włosów? Teraz już wiem - żeby (jak ja, nieszczęsna ofiara pokłonu muszlowego) się nie walnęła czołem w porcelanę.
Mój M. na to nie wpadł. Plątał się tylko gdzieś w tle (choć osobiście wolałabym, by mnie nie oglądał w takim żałosnym stanie), proponując mokry ręcznik i gorzką herbatę. A powinien, skoro już był świadkiem mych mąk, trzymać za głowę i podkładać poduszkę pod kolana; uniknęłabym przynajmniej obrażeń zewnętrznych.
Jedyny plus tej niemiłej gastrycznej przygody jest taki, że na samą myśl o jedzeniu robi mi się niedobrze, istnieje więc szansa, że przy okazji schudnę nieco. Szansa dość nikła, bo znając swój niepohamowany apetyt i ogólne uwielbienie dla jadła wszelkiego - taki stan niechęci długo nie potrwa.
Miłego tygodnia:*

40 komentarzy:

  1. U la la ... absolutnie nie zazdroszczę. Choć i mój weekend do wymarzonych nie należał. Pojechałam na wieś napruć się i poniekąd mi się to udało. Było wesoło do czasu,aż nie wróciłam do domu, dostałam okres, przypomniało mi się o tym,że K. jest tak daleko i ...no i pół nocy z głowy, bo ja taka już jestem popieprzona,że ryczę jak wół ;/ taaaa...comiesięczny spadek nastroju ;/ Bez większego entuzjazmu wybieram się teraz do pracy ... a wolałabym nigdzie nie wychodzić i beznadziejnie gapić się w sufit ;/ o !
    Trzymaj się dzielnie,Kochana ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. no toś miała wesoło:(( a taki stan okropnie jest wycieńczający..
    Mam nadzieję że już całkowicie przeszło i CI lepiej:****

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Beti :** :((((( To nie grypa żołądkowa, to zakażenie rotawirusowe. ;p Nie przejmuj się kilogramami w te czy wefte tylko jedz jak masz ochotę. ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj mam nadzieję, że już dziś jest okej :*
    Ja jak miałam problemy z wrzodami to codziennie tak zaczynałam dzień...katastrofa...czasem nie mogłam wstać z podłogi tak bardzo bolał mnie brzuch i mężny jak był w domu musiał mnie podnosić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi przykro, że tak się pochorowałaś....życzę zdrówka i udanego tygodnia...pozdrawiam i trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń
  6. bidulo. a dziś już lepiej chociaż?
    Trzymaj się, byle nie muszli klozetowej;)!

    OdpowiedzUsuń
  7. jak tam się czujesz? biedna...

    my za to korzystaliśmy z uroków wiosny ;)

    dzieki za komplementy a co do zmiany to właśnie nie wiem, fakt trochę szkoda mi włosów :D ale mam ochotę coś zmienić i zaszaleć taka totalna metamorfoza hmm sama nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie wiem ale z ta grypą żołądkową to jakaś mocno podejrzana sprawa jest! Kiedyś tego nie było. Tak jak stonki...:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Beti,dziekuję!!!!!!Teresa wyrwała mi koperte,ze to dla niej,ale tym razem ja miałam niespodziankę!!!!!tyle tego,że na pewno trafię na coś odpowiedniego i popędzę do sklepu;)dziękjuę!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj biedactwo!!! Dzis juz lepiej?? U mnie tez jakos niepohamowany apetyt...

    OdpowiedzUsuń
  11. jeej, współczuję :* sama przez to przechodziłam jakieś dwa tygodnie temu.
    mam nadzieję, że już trochę lepiej :)
    zdrówka! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. oj bidulko wymęczyłaś się pewnie...
    Ale mam nadzieję, że dzisiaj już lepiej...
    Zdrówka życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej,współczuję:(Miałam coś takiego ostatnio i nie należało to do najprzyjemniejszych doświadczeń:/A teraz już lepiej się czujesz??

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj oj oj. Biedna Ty. Ale nie. Ja bym nie chciała by ktokolwiek, cokolwiek w takiej sytacji mi przytrzymywal :P
    A teraz już dobrze się czujesz?

    OdpowiedzUsuń
  15. buu, ale weekend.... Dobrze że już Ci przeszło! :***

    OdpowiedzUsuń
  16. grypa żołądkowa, gr.. coś okropnego! a wiesz, mnie ostatnio też coś dziwnego działo się w brzuchu, bo bolał nieraz niefajnie po zjedzeniu posiłku. Może oszczędziło mnie od takich 'przeżyć' jakie Ty miałaś, ale wiem, że coś tam było..
    Ostatnio słyszy się często o tej grypie. Trza ją odgonić skutecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale już lepiej? właśnie przeczytałam maila i pieniadze do doszły niemal od razu. Za co dziękuje, Mam nadzieje, że bransoletka dobrze się nosi. Mam 2 pierścionki modułowe po 20zł każdy. Z wymiennymi koralikami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ooo tak ja po takiej atrakcyjnej chorobie wyglądałam jak po dobrej diecie! Mam nadzieję, że już lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj biedna:) Ale opis Beciu mimo wszystko uroczy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem ... tzn . ja na pewno w tym miesiącu na Śląsk nie przyjadę. Jeśli w ogóle kwiecień miałby chodzić w grę to K. musi przyjechać do mnie. Ale póki co cisza w tym temacie ...no a ja w sumie nie pytam nawet.

    OdpowiedzUsuń
  21. nie, nie ..tylko w tym. K. się odzywa non stop- w każdej wolnej chwili. mogłabym zapytać kiedy się zobaczymy ...ale boję się odpowiedzi :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Wiedziałam w co się pakuję, więc jakoś muszę sobie z rozłąką radzić .

    OdpowiedzUsuń
  23. dziękuję :*
    heheh no widzisz u mnie z muszlą klozetową jest identycznie :D więc nie czuję się dobrze bo mi wiecznie niedobrze :DDD
    a co do "świeżaka" to ma całe 13 mm i serce wali jak dzwon :D

    OdpowiedzUsuń
  24. ale już lepiej???pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziś znów próbował się ze mną spotkać. Tym razem był w Głogowie ale jakoś nie miałam na to ochoty. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie wiem co jest gorsze żyganie czy sraczka:/

    OdpowiedzUsuń
  27. no to dobrze bo najgorsze jak się nie wie skąd takie zatrucie się wzięło..co do pracy samo robienie kawy i rozmowę z klientami lubię:) tylko moi" koledzy" nie są w porządku ale szef na szczęście jest ok:) miłego popołudnia ja już leniuchuję a w czwartek lecę

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak,też mnie uświadomiła;)Ale jeszcze tam nie zajrzałam,trochę się boję;)A ty już coś zamówiłaś??

    OdpowiedzUsuń
  29. te bóle brzucha na szczęście nie miałam po każdy posiłku. Jakoś najczęściej w środku dnia o jednakowej porze mnie dopadało. Ale trwało to coś około 3 dni i przeszło na szczęście :) więc podejrzewam, ze jakieś zawirowania żołądkowe miałam..

    OdpowiedzUsuń
  30. w sumie póki co jestem zadowolona, szczególnie bo wpływie pierwszej wypłaty :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Beti Beti !!! :*
    Jak samopoczucie ? Lepiej już ? Schudłaś ? czy nadrobiłaś już stracone kg ? :DDD
    Pozdrawiam z pochmurnego Poznania :*
    W kwietniu się pewnie nie zobaczymy,ale w maju to już bankowo ...jakoś tak w drugiej połowie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Beti nie dziękuję:)) znając życie przywiozę ze sobą trochę szkockiego deszczu na ochłodę miłej środy

    OdpowiedzUsuń
  33. Beti Słonko ! Czy masz może nr telefonu do Ani Naszej Małpeczki Kosmicznej ????? Kurczę ... martwię się co u Niej :(((

    OdpowiedzUsuń
  34. ojej to koszmarny miałaś weekend:/

    oj długa mam jeszcze listę:
    fotograf,zaproszenia, zawiadomienia,wszystkie zabiegi związane z ciałem , poradnia małżeńska, wizyta w UM , kwiaty , wizyta u księdza-podpisanie umowy i cała cała masa innych "drobiazgów"

    OdpowiedzUsuń
  35. oj wspolczuje!mam nadzieje ze juz Ci troszke lepiej :)

    OdpowiedzUsuń