wtorek, 30 marca 2010

Chińska bańka...

Wyjęłam dziś ze skrzynki na listy kilka kartek świątecznych, rachunek ( jakże by inaczej) i oczywiście wszechobecne reklamowe śmiecie w ilościach ponadnormatywnych. Między innymi ulotkę reklamową nowo otwartego w mojej dzielnicy Studia Urody. Czytam ją sobie, a tam, wśród typowych usług coś takiego:
orientalny masaż wyszczuplający całego ciała bańką chińską.
Wyobraźnia oczywiście zaraz podsunęła mi widok mojego własnego, przeżartego cellulitisem zadka, obłożonego płonącymi bańkami, które to bańki ów zadek bezlitośnie zasysają, tworząc bolesne czerwone kółeczka. Niestety, żeby skutecznie wyszczuplić mój zadek (czytaj: zad), to, co zostałoby zassane do baniek, powinno zostać wycięte:)
Przypuszczalnie ów cudowny zabieg polega na czymś innym, niż sobie wyobraziłam, pewnie ta chińska bańka to jakieś zupełnie inne narzędzie tortur kosmetycznych...Ponieważ jednak nie stać mnie na taki zabieg, na czymkolwiek by on nie polegał, na razie w charakterze wyszczuplacza stosuję metodę napinania mięśni brzucha i pośladków. Znaczy - staram się, bo z reguły o tym prostym ćwiczeniu zapominam. Przypominam sobie o napinaniu zadka najczęściej w kolejce do kasy w markecie. A ponieważ ostatnio ludzi ogarnął przedświąteczny szał zakupowy, kolejki te są całkiem długie i mój tyłek zaczyna boleć od zakwasów. Co oczywiście bynajmniej nie oznacza, że zmniejszył swą objętość, niestety.
Dzisiejsze nabytki. Trzeba wykorzystać okazję, bo wyprzedaż w Matrasie jutro się kończy. Za te książki zapłaciłam 24 złote. I kupiłam jeszcze kilka, które mi się dublują, z przeznaczeniem na prezenty.

68 komentarzy:

  1. normalnie książkowe szaleństwo Cię ogarnęło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ee ja tam w takie wyszczuplanie i tak nie wierze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo ...tytuł "Dzikuska" przypadł mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja i wolne hahaha
    już w pracy i padam na pysk bo tyle się dzieje że nie ogarniam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jutro pędzę do Matrasa, może jeszcze coś znajdę. A dziś skończyłam czytać "Jak Elizabeth Barrett Browning uratowała moje życie", zabawna całkiem:) A przy okazji chińskich baniek - zapisuję się na boxing w ramach uatrakcyjniania swojego tyłka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znowu byłaś w Matrasie?:)) Ja zamówiłam tam sobie książkę Risy Green "Opowieści z kołyski", pierwsza część byłą super, więc chciałabym teraz tę drugą:).
    AAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa bardzo dziękujemy za kartkę!!!

    Beti, kochana, napisz mi proszę swój adres, bo niestety "zżarło" mi go w telefonie:(( Aaaaa i powiedz mi czy dobrze pamiętam (bo wpisy w kalendarzu też mi zżarło:(), czy Twoje urodziny są 18 maja?

    OdpowiedzUsuń
  7. Daj koniecznie znać :D
    piękne pazurki :*** jak zawsze zresztą ... ja tym razem mam pomalowane na jasno-różowo :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiałam się czy nie kupić tej "Jak Elizabeth Barrett ...." Fajna jest? Zaczełaś już coś czytać?

    OdpowiedzUsuń
  9. niby obchodzą ale nie takk uroczyście jak Polacy. w pon juz niestety do pracy trzeba iść

    OdpowiedzUsuń
  10. tak, tak napisz mi na emaila;)
    Thanks!

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawda, że niemożliwe? A jednak to będzie dobre wyzwanie na wiosnę:))) Buhahaha, poczucie humoru też mnie nie opuszcza:)

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy Ty te wszystkie książki przeczytasz? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam aż trzy sztuki :D granatowy, ten jasno-różowy i taki nooo hmmm ...kolor dojrzałego wina :D i koniec ! ale planuję powiększyć swoją kolekcję :D

    OdpowiedzUsuń
  14. jak ja chcę mieć czas, ochotę, zapał do czytania książek! nie mam tego ostatnio ... ech ...

    OdpowiedzUsuń
  15. szkoda że ostatnio nie miałam żadnego Matrasa po drodze, a jutro mam wolne i siedzę w domu, ale może następnym razem... :))

    OdpowiedzUsuń
  16. polejemy się pewnie w pracy i to tak ostro :) w zeszłym roku wracaliśmy z pracy tacy mokrzy że trzeba było pół dnia suszyć samochód :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wiem nie przekonałabym sie raczej do tych baniek:)

    OdpowiedzUsuń
  18. samo napinanie nie zmniejszy jego objętości :D Mój tyłek ma się dobrze, poza rozstępami... :-/ chętnie wybrałabym się na jakis zabiag, który by je zmniejszył, ale nie stać mnie na takie przyjemności...

    OdpowiedzUsuń
  19. swoją drogą te bańki kojarzą mi się z jakimis torturami ;DD

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale ty kusisz tymi książkami,aż się chce coś kupić:)
    A ja teraz nie mam nic do czytania;(

    OdpowiedzUsuń
  21. ejjjj no coś Ty,te bańki nie płoną ,a moim zdaniem lepiej kupić se je w aptece coś koło 30 zł za 5 sztuk różnej wielkości i samej się zasysać niż płacić grubą kasę za jeden zabieg:)
    Kssssssionszki;pppppppppp wymiatasz ;)))
    Dobrej nocy Kochana,bujam się spać:***** jutro sie odezwę.

    OdpowiedzUsuń
  22. tego niestety nie wiem, ale ja bym raczej nie piła ;D sądziłam, że może Ty będziesz coś wiedziała na ten temat...ale to nic :)
    hahaha skoro takie kolejki to powinnaś mieć juz całkiem zgrabny tyłeczek :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana niech Ci Chłopa pomasuje zadek mysle ze lepszy efekt bedzie od wszystkich baniek na swiecie :))) p.s. niezła masz biblioteczke juz !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. no nie ! jak nie empik to znowu matras ! kobieto toż Ty mnie do grobu wpędzisz !!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Heeeej:***** no ale te szklane to się nie używało na cellulit ino na chorobę a na cellulit to te zasysające;ppp ale powiem Ci że jak nie masz z naczynkami problemu to i odkurzacz poradzi:)

    OdpowiedzUsuń
  26. no dokładnie,zasysa sie i przesuwa zgodnie z kierunkiem naczyń limfatycznych a chińczyk to chyba do tego ,że......ma skośne oczy,dupkę widzi szerzej niż jest w rzeczywistości i intensywniej zasysa hłehłhłe:D:D:D:

    OdpowiedzUsuń
  27. no coś Ty,a co On zadka nie widział?? nie trza w pełnym świetle nie ma potrzeby;) spoko loko;)

    OdpowiedzUsuń
  28. a daj spokój taka strata kasiory;/// chińczyka jej się zachciało...to ślepego chociaż weź,będzie taniej;p

    OdpowiedzUsuń
  29. piekny pierscien! a na moim zdjeciu to rzeczywiscie "moj"staw:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wykupisz połowę Matrasu normalnie ;) ale fakt, bardzo się opłaca ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze tak całkiem nie zniknęłam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. yhyyy:/// mój mózg waży 12 kilo:( 70 kilo ważę!!:((((((((

    OdpowiedzUsuń
  33. pffff tam ,wysoka...średnia jestem ,mam 169 cm wysokości;p Jestem grrrruba:((( pogrążam się w rozpaczy kurde.....słodyczy nie źre,mięcha prawie wcale,napojów gazowanych też nie ..:((((

    OdpowiedzUsuń
  34. nie włażę w S,skąd Ty masz takie "plotki" ?? spodnie noszę kurdę 40 ://

    OdpowiedzUsuń
  35. nie kochana,zwykle noszę rozmiar 38 a spodnie to 40 a z dzinsowej rozmiarówki to w 29L31 :///

    OdpowiedzUsuń
  36. ile masz centymetrów?:> w sensie wzrostu oczywista....;)

    OdpowiedzUsuń
  37. nooo to faktycznie kurdupel;/ wiesz co...zaledwie 5 cm mniej niż ja....toś walneła z tym kurduplem jak łysy grzywką:PP

    OdpowiedzUsuń
  38. no a Ty swoje......a skąd mam wiedzieć że tak jest? na wiarę chyba,bo nie widziałam...może to lustro z ykei pogrubia

    OdpowiedzUsuń
  39. acha,to tak jak ja.przybij piątkę :P ja się czuje jak ten zadek z reklamy posterisan czy jakoś tak...sam zadek..i czapeczka

    OdpowiedzUsuń
  40. a moze aparat przekłamuje...w lustrze jakoś grubiej wyglądam

    OdpowiedzUsuń
  41. ok ,wcięcie mam,od zawsze ale brzuch nie jest płaski;pp torba a nie brzuch ,serio...nie wrócił mi do normalności po ciązy

    OdpowiedzUsuń
  42. niech będzie,ale nie myśl ,ze mi lepiej z tego powodu...:*

    OdpowiedzUsuń
  43. no nie da się...ja wiem,ze zawsze może być gorzej,ale źle mi z tym nadmiarem,oj źle:((
    Ale dziękuję za wszelkie pocieszeństwa:*****

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja też juz idę,dobrej nocki:*****

    OdpowiedzUsuń
  45. a ja się zastanawiałam od czego ja taka zielona się porobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. moze byc ciezko z innymi slodkosciami bo moja mamusia jest jeszcze :P wiec ciastem sie zapcha poki co :DDDDD myslalam nawet nad celibatem az po slubie :DDD tylko nie wiem czy sama wytrwam :P

    OdpowiedzUsuń
  47. oszukujesz ! doliczyłam się 99 :)
    dziękuję bardzo :***

    OdpowiedzUsuń
  48. a no to fakt ! słodziaśne Ci one były bardziej niż te milki wszystkie razem wzięte :)

    OdpowiedzUsuń
  49. mam jeno nadzieję, że ze starości nie zatraciła swoich procentów a wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  50. muszę być silna, pozbierać się, znów... ech :**

    OdpowiedzUsuń
  51. ja tak samo :) jeszcze raz dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
  52. Ja tylko czekam,aż Moja Iza przeczyta ten wpis :D oj będzie burzaaaaaa ;ppp

    OdpowiedzUsuń
  53. Fajnie, że dostałas jakieś kartki. Do mnie już praktycznie żadne nie przychodzą.

    OdpowiedzUsuń
  54. Może nie przeczyta :D nie zawsze mnie tu odwiedza hehe ;p może mi się upiecze ;p

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie wiesz,że od donosicielstwa paznokcie się łamią ? ;p

    OdpowiedzUsuń
  56. Tata upiekł seromakowiec i na tym zakończymy:D
    Bo w pierwszy dzień świąt jedziemy do cioci,więc niewiele się zje.Oprócz tego mama jutro coś jeszcze dokupi,jakąś babkę i mówiła coś o mazurku.U Nas ciasta nie mają powodzenia na świętach:)

    OdpowiedzUsuń
  57. ojej toż to szczęściara jesteś wielka :)) po tylu latach i nadal tacy zakochani, ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  58. nie ma sprawy! masz jak w banku .. u mnie jeszcze deszczu nie ma, ale coś się zaciąga!

    OdpowiedzUsuń
  59. czemu?


    (ja nawet nie mam paraasola1 ha ha ha)

    OdpowiedzUsuń
  60. no bój się Boga! nie przyznawaj się! nigdy!
    hi hi hi hi ...

    OdpowiedzUsuń
  61. no właśnie te upadki.. chyba dobrze, że są, bo mam wrażenie, że one najbardziej nas zbliżają do siebie. Oczywiście wzloty również, ale tak przecież jedno od drugiego jest różne. Trwajcie w tej miłości jak najdłużej :*

    OdpowiedzUsuń
  62. babe na pewno a czy na cos jeszcze starczy mi czasu :)) ale wiesz chodzi za mną piernik albo murzynek :)))) to mało wilkanocne jest ale chodzi za mna i chodzi ten murzynek :)))))

    OdpowiedzUsuń
  63. ja już nawet nie zwracam uwagi na te ulotki, wyjmuję i od razu wrzucam do kartonika na takie "odpadki"...wkurza mnie to...tyle niepotrzebnego papieru ;/

    OdpowiedzUsuń
  64. U mnie ciasta jakoś tak nie schodzą za bardzo:)
    Jak tam świąteczne porządki??

    OdpowiedzUsuń